[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Farview. Najwyższy czas, żebym cię w końcu zabrał do jakiegoś ekskluzywnego
lokalu.
- Tak, żebyś pod koniec wieczoru mógł zażądać rewanżu! - drażniła go.
Wrócili do mieszkania, trzymając się za ręce i delikatnie dotykając się
ramionami.
Kiedy weszli na korytarz, przyciÄ…gnÄ…Å‚ dziewczynÄ™ mocno do siebie.
- Dzisiejszą noc spędzisz ze mną, Lauro. Spakuj wszystko, co potrzebujesz i
zabierzemy to, kiedy będziemy wychodzić do restauracji.
Idąc po schodach, Jason cały czas narzekał na brak windy. Zatrzymał się
kilka metrów przed jej mieszkaniem.
- Lauro, jeśli chodzi o to przyjęcie& miałaś rację. Nie chciałem tam iść.
Wolę spędzić tę noc tylko z tobą, a nie z grupą rozbawionych błaznów.
- Z tego, co wiem, zawsze byłeś jednym z najbardziej skorych do zabawy
błaznów.
Miała oczywiście rację.
- No wiesz&
Wzruszył ramionami i szybko wprowadził ją do pokoju.
Był wstrząśnięty. O mało co nie palnął czegoś, czego nie chciał. Lubił siebie
takim, jaki był, ale nie dopowiedziane słowa  zmieniłem się tłukły mu się po
głowie tak wyraznie i mocno, jakby oznajmił to na głos.
Nagle przyszła Jasonowi do głowy inna myśl, równe niepokojąca:
perspektywa spędzenia cichego wieczoru w domu nie wydawała mu się już taka
straszna - nie wtedy, kiedy byłaby z nim Laura. Nawet jeśli miałaby na sobie
flanelowy szlafrok i przepocone skarpetki.
- Wyglądasz przeuroczo - wyszeptał Jason, trzymając Laurę za ręce przy
oświetlonym świecami stoliku w eleganckiej restauracji Jeana-Louisa.
- Tę sukienkę pożyczyłam od Lianny - przyznała. - Kiedy dowiedziała się od
cioci Sally, że zabierasz mnie tutaj, uparła się, że muszę ją założyć.
Suknia uszyta była z białego jedwabiu; miała krótką, bufiastą spódniczkę,
długie, obcisłe rękawy i głęboki dekolt odsłaniający ramiona. Przód ozdabiały białe
cekiny.
- Cieszę się, że nie zaproponowała ci ubioru, który miała na sobie w trakcie
naszego pierwszego spotkania. - Jason uniósł oczy ku niebu. Laura uśmiechnęła się
szeroko.
- Biedny Jason! Byłeś taki zaszokowany. - Wspomnienie owego spotkania
wydawało się teraz zabawne. - Myślałeś, że zaszłam w ciążę i będziesz musiał się
ze mną ożenić. A do tego jeszcze moja biedna siostra, którą wziąłeś za dziwkę!
Jestem pewna, że nie wyobrażałeś sobie wejścia w taką rodzinę.
Przypominając sobie panikę, która ogarnęła go tamtego dnia, Jason wesoło
potrząsnął głową i próbował skierować uwagę dziewczyny na menu.
Ale Laura, najwidoczniej zachęcona dwoma kieliszkami francuskiego wina,
droczyła się nadal.
- Widzę twoje przerażenie. Mogę się założyć, że przyszłą żonę wyobrażałeś
sobie jako chłodną, elegancką pannę z dobrego domu, z dużymi pieniędzmi i
odpowiednimi koneksjami.
Jason nic na to nie odpowiedział. Przejrzała go na wylot! Nieprzyjemne
połączenie uczucia winy i zmieszania spowodowało, ze się zasępił. Ten
wymarzony ideał był tak odległy od ciepłej, namiętnej i urzekającej kobiety
siedzącej naprzeciwko. Wiedział, że powinien jej to powiedzieć - czekała na te
słowa.
Czując, że walczy uparcie o swój kawalerski styl życia, milczał.
Laura patrzyła na jego twarz, rozjaśnioną blaskiem świec. Nigdy dotąd nie
widziała Jasona w takim stroju. Wyglądał niesłychanie atrakcyjnie w
ciemnoszarym garniturze, uszytym w europejskim stylu. Wyrafinowany,
adorowany przez kobiety i bogaty doktor Fletcher - jednym słowem - zupełnie
nieosiągalny dla wszystkich Laur tego świata. Nagle zdała sobie z tego sprawę i
zabolało ją to. Jak mogła nawet na chwilę zapomnieć? Jej oczy przygasły nieco;
wyrwała dłoń z uścisku mężczyzny, rzekomo po to, by móc lepiej trzymać
olbrzymie menu.
Jason obserwował dziewczynę, czując jej chłód i domyślając się przyczyny.
WestchnÄ…Å‚ niecierpliwie.
- Lauro, zawsze staram się unikać rozmowy na temat małżeństwa, nawet
teoretycznego, ponieważ w sposób nieunikniony prowadzi to do nieporozumień.
- Już raz mówiłeś na temat małżeństwa. W szpitalnej stołówce, pochylony
nad kawałkiem mięsa i talerzem ziemniaków, pamiętasz? - spytała uszczypliwie. -
Nigdy tego nie zapomnÄ™.
Jason wykrzywił usta. Nie podobało mu się, że rozmowa przyjęła taki obrót.
- Mówiłem to w zupełnie innych okolicznościach!
- Oczywiście, rozumiem. - Uśmiechnęła się olśniewająco, ale Jason wiedział,
że nie był to szczery uśmiech. - Co proponujesz na przystawkę?
- Proponuję, żebyś nie obrażała się na mnie, bo mówiąc o moim ideale żony,
nie powiedziałem wcale, że ty nie spełniasz tych warunków!
Słowa Jasona zaniepokoiły dziewczynę. W duchu przeklinała zdradziecki
rumieniec, który wystąpił jej na policzki.
- Nie jestem obrażona. Chce mi się jeść. - Potrafiła być równie wykrętna, jak
on, jeśli tego wymagała sytuacja. - Myślę, że wezmę ślimaki w cieście -
powiedziała, starając się okazać nonszalancję. - To coś, czego nie potrafię
przygotować w domu.
Wypowiadając te słowa, Laura dała mu szansę na banalną i płytką rozmowę.
Lubił to przecież! Wystarczyłoby, żeby od czasu do czasu wtrącił jakąś
bezosobowÄ… uwagÄ™ na temat wina lub kuchni francuskiej.
Zamiast tego Jason wyrwał jej menu i chwycił dziewczynę za ręce.
- Jeśli chcesz porozmawiać ze mną na temat idealnego partnera w
małżeństwie&
- Wolałabym rozmawiać na temat menu - bezceremonialnie przerwała Laura.
Zignorował jej słowa i zaczął mówić:
- Abstrahując od kwestii społecznych i materialnych, wybiorę moją przyszłą
żonę w sposób logiczny i rozsądny. Nie pozwolę sobie na to, by emocje zaćmiły mi
umysł! Ona musi iść własną drogą i będzie zadowolona, że ja robię podobnie.
Zrozumie, że nigdy nie będę należał do niej w całości i zadowoli się małą cząstką!
- Jason oparł się o krzesło, a jego oczy rzucały błyskawice.
- Powinieneś ożenić się z kotką. Przypuszczam, że taki układ odpowiadałby
jej idealnie. A jeśli poślubisz kobietę, jaką właśnie opisałeś, to sam będziesz winien
swojego nieszczęścia!
- A jakie jest twoje zdanie na temat idealnych stosunków w małżeństwie? [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • glaz.keep.pl