[ Pobierz całość w formacie PDF ]

korsarzy. Długie nogi, szerokie bary i poważne rysy Cymmerianina zapadły w pamięć
Chabeli. On z kolei rozpoznał ją bez trudu, mimo postrzępionego odzienia i rozczochranych
włosów.
 Co tu robisz, księżniczko, na wszystkich bogów?  zapytał zdumiony.
 Księżniczka!  zawołał zdumiony Sigurd. Jego rumiana twarz poczerwieniała jeszcze
bardziej. Oniemiały, utkwił wzrok w dziewczynie, którą do tej pory traktował tak
bezceremonialnie.
 Na brodę Ymira i gorejące ognie Baala, wybaczcie mi mój język, wasza wysokość! Jak
mogłem nazwać szlachetnie urodzoną damę dziewuchą&  przypadł na kolano.
 Wstań, panie Sigurdzie, i nie trap się tym więcej  powiedziała Chabela.  Dworska
etykieta jest tu równie nie na miejscu jak koń na dachu. Znasz kapitana Conana, naszego
wybawcÄ™?
 Conan& Conan&  powiedział zamyślony Sigurd.  Ten Cymmerianin?
 Tak  mruknął Conan.  Słyszałeś o mnie?
 Oczywiście, nasłuchałem się o tobie w Tor&  urwał.
 W Tortage, chciałeś rzec?  powiedział Conan.  Od razu wyglądałeś mi na
Barachańczyka. Ja również należałem do Bractwa, dopóki nie zrobiło się tam dla mnie zbyt
gorąco. Teraz jestem kapitanem  Szelmy , korsarzem w służbie króla Zingary. Będziemy
przyjaciółmi?
 Tak, na rybi ogon Llyra i młot Thora!  odparł Vanir, potrząsając dłonią Conana. 
Ale musimy dopilnować, by nasi chłopcy nie żarli się między sobą. Moi to przeważnie
Argosańczycy, a ty zapewne dowodzisz głównie Zingarańczykami. Gdy się zbierze ich
razem, tylko patrzeć, jak skoczą sobie do gardeł. Ale ponieważ żaden z nas nie należy do tych
nacji, nie mamy powodów, by znosić ich stare waśnie.
 Owszem  potwierdził Conan.  Jak tutaj trafiliście?
 Wpadliśmy na skałę przy południowym brzegu. Statek zatonął, a nam udało się dotrzeć
na plażę z większością broni i jedzenia. Nasz kapitan rozchorował się i umarł. Byłem
bosmanem, więc od miesiąca dowodzę. Przez ten czas staraliśmy się sklecić tratwę na tyle
wytrzymałą, by dopłynąć nią na kontynent.
 Wiadomo ci coÅ› o Czarnej ZwiÄ…tyni?
 Och, oczywiście. Zajrzałem tam ze swoimi chłopakami, ale zaiste, cuchnie złem, dlatego
od tej pory jej unikaliśmy.  Sigurd utkwił spojrzenie niebieskich oczu na znikającej za
horyzontem czerwonej kuli słońca.  Usmażcie mnie jak szczura lądowego, ale powiadam
ci, chłopie, ganianie po dżungli i zapasy z potworami przyprawiły mnie o wielkie pragnienie!
Wracajmy do mojego obozu! Zobaczymy, czy uda się utoczyć kroplę wina dla pokrzepienia
ducha. Myślę, że sobie na nie zasłużyliśmy!
ROZDZIAA 8
KORONA KOBRY
Gdy Zarono po powrocie na pokład  Petrela dowiedział się o zniknięciu księżniczki, wpadł
w niepohamowaną furię. Na jego rozkaz przeciągnięto pod kilem korsarzy, którzy pełnili
wachtę przed kajutą Chabeli. Pozostałe po tym zabiegu krwawe ochłapy wyrzucono do
morza.
Następnego dnia przed świtem Zarono zabrał na brzeg niemalże wszystkich swoich ludzi.
Dzień minął im na przeczesywaniu wyspy w poszukiwaniu zbiegłej księżniczki. Natrafiono
na parę oderwanych od jej szaty strzępów tkaniny. Zwiadczyło to, że Chabela dotarła na
wyspę, nie pozwalało jednak odgadnąć, gdzie znajduje się obecnie. Marynarze odkryli
również pozostałości obozu Sigurda, jednak sami barachańscy piraci zniknęli jak kamfora.
O zachodzie słońca zdezorientowany i jeszcze bardziej wściekły Zarono wrócił na
 Petrela .
 Menkara!  wrzasnął, gdy tylko wszedł na pokład.
 Tak, kapitanie?
 Jeśli twoje czary mają się na cokolwiek przydać, to nadeszła na nie pora. Pokaż mi,
gdzie uciekła ta przeklęta dzierlatka!
Niedługo potem Zarono przyglądał się w swojej kajucie, jak Stygijczyk rozstawia przybory,
z których korzystał w lochu Villagra. Węgielki z sykiem tliły się w koszu, a czarnoksiężnik
zawodził:
 Iao, Setesh&
Nefrytowozielony obłok dymu zgęstniał. Pojawił się w nim obraz spokojnego morza, na
którym stała wąska, zgrabna karaka. %7łagle zwisały luzno, a statek nie ruszał się z miejsca.
  Szelma Conana, unieruchomiona przez ciszę morską  powiedział Zarono, gdy obraz
zniknÄ…Å‚.  Ale gdzie?
 Przykro mi, ale czar tego nie powie.  Menkara bezradnie rozłożył ręce.  Gdyby
widać było słońce, mógłbym przynajmniej określić kierunek, dokąd zmierza statek, ale w tej
sytuacji&
 To znaczy, że może być gdziekolwiek za horyzontem, ale nie masz pojęcia gdzie?! 
prychnÄ…Å‚ gniewnie Zarono.
 Zrobiłem co w mojej mocy, ale nie jestem wielkim Thoth Amonem.
 Widziałeś, czy dziewczyna jest na pokładzie?
 Nie, ale to pewne, że tam jest, bo inaczej statek nie ukazałby się. Niewątpliwie śpi w
jednej z kajut.
 Powinienem był sobie z nią pofolgować, kiedy miałem okazję  mruknął Zarono.  I
co mam teraz robić?
 Cóż,  Szelma może zmierzać do wybrzeża Kush, ale pewniejsze jest, że płynie do
Zingary. Kapitan Conan chce się jak najszybciej znalezć w Kordawie, by odebrać od króla
sowitÄ… nagrodÄ™.
 Gdybyśmy ruszyli na północ, czy moglibyśmy ich dogonić?
 Nie sądzę. Ocean jest zbyt wielki, do tego unieruchomiłaby nas ta sama cisza morska, co [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • glaz.keep.pl